Eutanazja to nie sposób na zlikwidowanie kolejek.

Moja najbliższa przyjaciółka umarła na nowotwór. Najpierw był to nowotwór piersi, potem pojawiły się przerzuty na kości i wątrobę. Pamiętam jak dzwoniła do mnie z kliniki leczenia bólu gdy plastry z morfiną przestawały już działać, pamiętam jak dzwoniła z domu, gdy w zasadzie mogła już tylko leżeć bo każdy najmniejszy ruch powodował niewyobrażalny dla nas ból. Ale jej głos był zawsze nieprawdopodobnie silny i czasem gdy mnie brakowało słów to Ona przekonywała mnie, że będzie pierwsza, która to pokona. Jej siła i determinacja dały mi wielką nauczkę życia i pokory.

Premier Tusk w 2009 roku wezwał do debaty na tematy eutanazji. Proponowana ustawa o eutanazji miała wpłynąć na obniżkę kosztów leczenia, „konsumowanych” w większości przez terminalnie chorych. W związku z tym w październiku 2009 CBOS na zlecenie rządu przeprowadził sondaż w sprawie stosunku do eutanazji Polaków. Zgodnie z sondażem 48% Polaków uważało, że lekarze powinni dokonywać eutanazji na życzenie cierpiącego. 52% było przeciw. Rząd wycofał się więc z debaty. Jak widać Gazeta Wyborcza wraca do niej w 2014 roku w artykule "Umieraj jak chcesz", być może przygotowując nas wszystkich na drastyczną redukcję wydatków na służbę zdrowia i nasze ‘prawo’ do śmierci gdy nikomu nie będzie się chciało nas leczyć w ramach koalicji PO-SLD. Rozumiem dylematy pana Krzysztofa Krauze i bardzo mu współczuję w cierpieniu – ale proszę, nie róbmy w naszych małych i wielkich tragediach ekshibicjonistów z samych siebie. Jeśli tak Panu źle to na pewno są dostępne rozwiązania. Tysiące ludzi czekają na oddziałach onkologicznych po nadzieję. Nie odbierajmy im tego próbą zmiany prawa!
Trwa ładowanie komentarzy...