Dobrze być kobietą w Polsce!

„Jaki ciemny i zacofany naród ci Polacy! Nie wiedzą co tam na Zachodzie! A tam jest światłość! Ale oni zamiast pojechać na Montmartre siedzą na ogródkach działkowych i smażą kiełbaski na grillach. Nic nie czytali, tylko księdza słuchają (a ci czarni też swoje za uszami mają) i powtarzają co on tam z ambony powiedział. Gejów nie lubią, innowierców chcieliby ukrzyżować. Całują chleb jak spadnie na ziemię, może od tego coś im na łby padło. Ciągle wracają do historii zamiast patrzeć w przyszłość. Ciemnogród straszny.”

Polacy to wspaniały naród. Z trudną historią, który XX wiek rzucił na kolana. II wojna światowa skończyła się 8 maja 1945 roku. Ale nie dla nas. Gdy późnym wieczorem Niemcy podpisywały kapitulację, w Moskwie było już po północy. A dla nas to był już wtedy nowy okupant i rozpoczęły się kolejne lata okupacji. Co się z nami stało przez ten czas? Staliśmy się zamknięci w sobie, nieufni, ale także straciliśmy do siebie samych szacunek, zaczęliśmy patrzeć na Zachód z utęsknieniem, aprobować wszystko co się dzieje za zachodnią granicą, aż w końcu doszło do tego, że chcieliśmy żeby przyjęli nas do Europy. Do Europy, w której środku leżymy od zawsze.

Polacy podzielili się na tych lepszych i gorszych. Tych zachodnich-oświeconych i tutejszych-zacofanych. Często słyszę w programach publicystycznych jak Polacy (często osoby znane – dziennikarze, celebryci) wypowiadają się o swoich rodakach, i mówią „oni”. „Dlaczego Polacy nie potrafią zrozumieć tego, co już dawno pojęły społeczeństwa zachodnie?”; „Ile czasu jeszcze musi minąć zanim dojrzeją do tych poglądów?”
Ja chciałabym zadać inne pytanie: Ile jeszcze czasu musi minąć aż zrozumiemy, że nie jesteśmy od nikogo gorsi? Że możemy mieć własne zdanie? Czy to tak trudno sobie wyobrazić, że to Zachód będzie spoglądał na nas szukając wzorców?

Za chwilę rozpoczyna się VI Kongres Kobiet. Organizatorki zapraszają gości i gościnie(sic!) na spotkania, filmy i debaty. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać jedną prostą myśl. Dziewczyny – nie róbmy sobie krzywdy!

Różnimy się od mężczyzn – i to jest najprostszy fakt. Owszem, jesteśmy inaczej wychowywane i inaczej traktowane – i bardzo dobrze. Dzieje się tak dlatego, że się różnimy, a nie odwrotnie – różnimy się, bo jesteśmy inaczej wychowywane. O tym, czy kobiety faktycznie gorzej prowadzą samochody możemy dyskutować, ale mam nadzieję, że nikt nie będzie próbował mi udowodnić, że kobiety zachodzą w ciąże, bo w dzieciństwie miały różowe kocyki.

Różnimy się i ten prosty fakt ma wady i zalety. W Polsce – zdecydowanie więcej zalet niż w innych krajach. Polacy zawsze bardzo dobrze traktowali kobiety. Kobietom należał się szacunek, a przemoc wobec kobiet, uznawana za niedopuszczalną, często skutkowała infamią. Wbrew pozorom – niewiele się zmieniło.

Czy naprawdę chcemy żeby w Polsce było tak jak na Zachodzie? Według najnowszych badań FRA (Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej) Polska jest krajem, w którym najrzadziej ze wszystkich krajów europejskich stosowana jest przemoc wobec kobiet.

Oczywiście nie ma co otwierać szampana – zawsze może być lepiej, tej przemocy powinno w ogóle nie być. Ale zastanawiam się, czy naprawdę musimy tak gonić za innymi? Czy parcie w stronę Zachodu, tak konsekwentnie postulowane przez media, to ruch do przodu?

Często mam wrażenie, że wiele lewicowych postulatów, typu legalizacja małżeństw homoseksualistów, pozwolenie homoseksualistom na adopcję, wprowadzenie parytetów, odcinanie mężczyzn i kobiet od ich ról społecznych, jest niczym więcej jak tylko nieudolnym papugowaniem tej mitycznej i pięknej krainy, jaką jest Zachód. Miejmy swój rozum. Spójrzmy na konsekwencje tych działań – czy naprawdę tego chcemy? Równość i identyczność za wszelką cenę? „Nowy wspaniały świat” miał być przestrogą, a nie drogą do naśladowania.

Uwielbiam nasz naród. I bardzo się cieszę, że urodziłam się w nim kobietą.
Trwa ładowanie komentarzy...