O autorze
Wice prezes Polska Razem Jarosława Gowina, profesor nauk ekonomicznych, demograf. Rektor Uczelni Łazarskiego. Oprócz tego żona i mama. Czuje się pewnie w swojej kobiecości dlatego nie jest rektorką i profesorką Członek Komitetów: Nauk Demograficznych i ds. Migracji i Polonii przy Polskiej Akademii Nauk. Ekspert Komisji Europejskiej ds. Mobilności pracowników z nowych państw członkowskich po 2004 roku. Przewodnicząca Zespołu ds. Imigracji oraz Migracji Powrotnych i Imigracji przy Rzeczniku Praw Obywatelskich V i VI kadencji. Była wykładowcą na kilku amerykańskich i europejskich uniwersytetach. W latach 1996-1998 stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej na University College London. W latach 1999-2000 stypendysta Fulbrighta na University of Pennsylvania. Autorka przeszło 70 prac naukowych o tematyce demograficznej i migracjach opublikowanych przez prestiżowych wydawców Polski, Wielkiej Brytanii i USA.
Hobby: ogród, narty i brytyjskie poczucie humoru.

Anglicy chcą nam pomóc powstrzymać emigrację

W rocznicę europejskiej dekady mobilności Polaków ruszają mobilne biura PO! Ironia, żart? Nie – czysta platformerska propaganda sukcesu, bez żadnej refleksji nad problemem mobilności zagranicznej Polaków i jego konsekwencjami. Szkoda, że politycy PO nie postanowili ruszyć ze swoimi mobilnymi biurami za 3 milionami Polaków, którzy po 2004 roku wyemigrowali do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, Norwegii czy też Irlandii.

Przyszły parlament europejski pod naciskiem swoich wyborców może powiedzieć stop swobodnemu przepływowi. Przygotowują się już na to Brytyjczycy, przerażeni rosnącą popularnością partii UKIP, która w wyborach europejskich, według prognoz, może uzyskać 31% poparcia a jej ‘żądny krwi’ elektorat musi uzyskać obietnicę zmian w prawie imigracyjnym i swobodnym przepływie przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Jeśli nie, głosować będzie za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. Z tych nastrojów społecznych zdaje sobie sprawę kanclerz Angela Merkel, która po odwiedzinach na Downing Street obiecała premierowi Davidowi Cameronowi negocjacje dotyczące swobodnego przepływu.



Politycy europejscy patrzą z dezaprobatą na polską politykę rynku pracy, która podobna jest do tej, którą stosują państwa trzeciego świata – takie jak Meksyk czy Filipiny, gdzie reguluje się stopę bezrobocia nie przez reformy, ale przez wypychanie setek tysięcy młodych ludzi za granicę.

W swojej analizie IPPR (Institute for Public Policy Research) podaje się za przykład dwa kraje, które zmagają się z rosnącą falą emigracji: Polskę i Rumunię.
Panie Premierze, co Pan na to? Panie Ministrze Boni – jak tam Pana Plan na powroty? Ile milionów poszło w błoto na stworzenie ‘Masz Plan Powrót’ – zatrudnienie doradców strategicznych premiera, od pisania kolejnych analiz sukcesu o migracji cyrkulacyjnej i roli transferów z emigracji w budowaniu propagandy sukcesu?
W analizie IPPR czytamy między innymi:

„Aby zrównoważyć przepływy ludzi w poszukiwaniu możliwości zatrudnienia w gospodarkach lepiej funkcjonujących w Europie, potrzebny jest wspólny wysiłek w celu poprawy warunków pracy i zwiększenia płac, aby zatrzymać zarówno wykwalifikowanych jak i niewykwalifikowanych pracowników w krajach, które mierzą się z bardzo dużą i regularną emigracją, takich jak Polska i Rumunia.

Zaproponowano już przecież, aby państwa członkowskie, takie jak Wielka Brytania miały prawo do ograniczenia napływów migracyjnych z niektórych krajów (tak jak obecnie robi to Szwajcaria), jeżeli imigracja z tych krajów przekracza pewien określony roczny poziom. Celem takiego prawa byłoby ograniczenie migracji nisko wykwalifikowanych pracowników bez naruszania swobody przepływu wysoko wykwalifikowanych obywateli UE.
Propozycja ta nie spotka się najprawdopodobniej z ogólnoeuropejskim konsensusem politycznym, wymaganym do reformy traktatowej. Zarządzanie takim systemem i regulowanie go byłoby, zdaniem IPPR, także bardzo trudne i kosztowne. Prawdopodobnie musiałoby się to wiązać z przywróceniem kontroli granicznej w strefie Schengen oraz ustanowieniem kryteriów w odniesieniu do liczby i typów migrantów. W istocie położyłoby to kres prawu do swobodnego przemieszczania się.

Zdajemy sobie sprawę z wyzwań - zarówno gospodarczych jak i społecznych - które wynikają z nieproporcjonalnych przepływów z jednego kraju do drugiego, dlatego proponujemy, aby zamiast ustawiania rocznych limitów, każde państwo członkowskie, które doświadcza wysokiego odpływu migrantów ekonomicznych, było zobowiązane do składania sprawozdań do Parlamentu Europejskiego w sprawie przyczyn emigracji, oraz powinno określić plan działania w celu rozwiązania tego problemu.”

Paradoksalnie to Brytyjczycy poprzez pozytywną dla UE próbę oddziaływania w parlamencie europejskim próbują nam wskazać, że wyższe płace, niższe podatki i pobudzenie przedsiębiorczości młodych ludzi w Polsce, a nie na emigracji to jedyny sposób, aby uratować jedną z fundamentalnych wolności jaką jest swoboda przepływu w UE. Do tego jednak trzeba zmiany politycznej w Polsce i wprowadzenia programu gospodarczego PRJG.
Trwa ładowanie komentarzy...